Jak szybko można pracować?

Dość dobrze za to płacili. Tak się w każdym razie wydawało. Wystarczy, że wypucują od środka dziesięć, piętnaście wagonów i będą mogli ruszyć w swoją wakacyjną podróż. I to całkiem niedługo. Może nawet jutro? Ile może zająć pozbieranie śmieci, pozamiatanie, odkurzenie foteli, przetarcie sufitów i wymycie okien? Kierownik będzie sprawdzać, ale w końcu, co za problem, są szybcy i pracowici. Dadzą radę. Praca była na akord, im szybciej i więcej zrobisz, tym lepiej. Nie ma się co certolić, ani robić przerw.

Przydzielili im trzeciego, a przecież daliby sobie radę we dwóch, jakiegoś starszego gościa. Dziadka prawie. Mieli ochotę protestować, że będzie ich spowalniał, ale wyglądał na kogoś, kto wiele razy już to robił, doszli do wniosku, że może się na coś przyda. Poza tym i tak nie mieli wiele do powiedzenia.

Starali się pracować szybko, ale po kilku godzinach zrobili zaledwie trzy wagony. Znacznie mniej niż oczekiwali. Dwóch młodych — wypoczętych i sprężystych na początku — teraz prawie się słaniało. Czerwoni na twarzach, spoceni, powłóczący nogami. Po starym człowieku, mimo, że robił dwa razy więcej niż oni, nie było widać śladu zmęczenia.

Pierwszy z młodych powiedział:
— Kurcze, za wolno nam to idzie! Musimy przyśpieszyć. Nie zamierzam tu spędzić całej nocy!
— Racja, ruszmy tyłki, damy radę – odpowiedział mu drugi, choć głos miał już nieco schrypnięty.

Nie oglądając się, zabrali się za pracę, jeden wdrapał się na półkę bagażową i z niej czyścił sufit, drugi spryskał okno i zapamiętale je wycierał.

Stary człowiek przestał pracować, usiadł na fotelu, odchylił oparcie, wyciągnął się na nim i zamknął oczy. Przez chwilę nie zwrócili na to uwagi.

— Ej, stało się coś? – zapytał pierwszy. Stary nie odpowiedział.
— Dobrze się pan czuje?
— Dość dobrze – odpowiedział, wciąż leżąc bez ruchu i nie otwierając oczu.
— To lećmy dalej, bo nie ma czasu!
— Czekam – odpowiedział stary.
— Czeka pan? Niby na co?

Stary otworzył oczy, sprężyście wstał i zaczął się wpatrywać w drugi koniec wagonu, nad którym wcześniej pracowali. Młodzi popatrzyli w tym samym kierunku. Stary pokręcił głową, podszedł do okna i otworzył je. Poczuli chłodne, nocne powietrze. Wychylił się i zaczął wpatrywać w poprzednie wagony. Pokiwał głową i usiadł z powrotem.

— Na kogo pan czeka? Na kierownika?
— Chcecie wiedzieć?
— Jeżeli dzięki temu będziemy mogli wrócić do roboty!
— Czekam na wasze dusze. Zgubiliście je jakiś czas temu, bo pracowaliście za szybko. Wasze dusze są nieco wolniejsze niż wasze umysły i ciała. Widocznie dla nich to było za duże tempo i nie mogły nadążyć. Usiądźcie obok i dajcie im szansę, żeby was złapały. Za chwilę tu będą. Inaczej, jeżeli wszystko będziecie robić bezdusznie, trzeba będzie wszystko poprawiać. A to sprawi, że stracimy znacznie, znacznie więcej czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.