Drugi rodzaj odwagi

Pewnemu człowiekowi, który mieszkał w zagubionej pośród lasów wsi, przyśnił się Kraków. To był wspaniały sen. Spacerował w nim po Plantach, przesiadywał w kawiarni na Kazimierzu, rozglądał się po Rynku, słuchał wykładów, siedząc w piętrowej ławce Collegium Witkowskiego, rozmawiał z ludźmi, śmiał się, czuł, że żyje. Gdy się obudził, marzenie było bardzo wyraźne. Jednak Kraków bardzo daleko.

— Nie mogę tego tak zostawić! Muszę się odważyć! — powiedział do siebie i ruszył na południe. Szedł i szedł, odrzucał jedną namowę, by zawrócić za drugą. Gdy po niewygodnej nocy budził się rano z kiełkującą pokusą, by zostać tam, gdzie jest, zadeptywał kiełek i natychmiast ruszał. Jego odwaga do tego, by podążać za snem, była wielka.

Idzie do dziś. Problem w tym, że aby dojść do Krakowa, powinien pójść na południe, a nie na północ.

Marzenia wymagają sporej odwagi, ale jeszcze więcej, wymaga jej rzeczywistość.

Trzeba odwagi, by zobaczyć swój cel i wyruszyć. Ale jeszcze większej odwagi, trzeba do tego, by rzetelnie ocenić miejsce, w jakim jesteś.

Ocenić miejsce, to znaczy rzetelnie, z dystansem, szczegółowo określić swoje obecne siły, możliwości i umiejętności. Co w tym momencie umiem, a czego muszę się jeszcze nauczyć? Czego nie jestem w stanie przeskoczyć, a co jest do zrobienia? Co w związku z tym?

Wiele osób (bądźmy szczerzy, piszę o sobie) woli zamknąć oczy i iść do przodu, wierząc w obietnicę z hollywoodzkich filmów, że wystarczy mocno chcieć i walczyć zębami i pazurami. Marzenia świetnie się sprzedają, rzeczywistość znacznie gorzej.

Nie musisz się poddawać, ale równo obdziel swoją odwagą marzenia i rzeczywistość.

Masz odwagę śnić o czymś wspaniałym? To zbierz w sobie odwagę, by rzetelnie ocenić, co umiesz i jakimi możliwościami dysponujesz.

Można uciec przed życiem, w pościg za marzeniami. Ale gdy to zrobisz, nigdy nie dotrzesz, tam, gdzie byś chciał.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.