O byciu łagodnym wobec siebie

Franciszek Salezy, pięćset lat temu pisał:

Ptaki pochwycone w sidła trzepoczą się i wyrywają, aby się z nich wydostać, a tym samym coraz bardziej się w nie wikłają. Gdy tylko napotkamy jakieś trudności lub dostrzegamy u siebie drobny przejaw braku umartwienia, lub mówimy o jakiejś swojej wadzie, choćby najmniejszej, wówczas wydaje nam się, że wszystko jest stracone.

Nic bardziej nie utrwala naszych wad niż niepokój i pośpiech w ich zwalczaniu. Gdy twoją duszę ogarnie pragnienie uwolnienia się od jakiegoś zła lub uzyskania jakiegoś dobra, przede wszystkim doprowadź swój umysł do spokoju i uciszenia. Nie powinien on zawierać w sobie goryczy, gniewu i złości.

Kiedy nasze serce pobłądzi, trzeba je strofować łagodnie, spokojnie, mając dla niego więcej politowania niż zawziętości.

Gdy dopuścisz się upadku, nie grom swojego serca, ale upominaj je ze współczuciem: I co biedne serce, wpadliśmy do dołu, którego tak usilnie próbowaliśmy unikać! Ach, podnieśmy się i wyjdźmy z tego dołu na zawsze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.