Powiedziałem jej, żeby zaczęła regularnie pisać. Odpowiedziała:
– Ale ja się nie nadaję do pisania.
– Dlaczego?
– Bo nie wiem co mam napisać.
Ja też bardzo często nie wiem co mam napisać, dopóki nie zacznę tego robić.
William E Stafford, amerykański poeta powiedział w jednym z wywiadów:
Pisarz nie tyle jest osobą, która ma coś do powiedzenia, ale kimś, kto znalazł sposób pracy, przynoszący rzeczy, o jakich by nie pomyśl, gdy nie zaczął pisać.
Błędem, jaki wiele osób popełnia w odniesieniu do pisania (i jakiegokolwiek tworzenia), jest czekanie aż wszystko im się ułoży w głowie i aż będą dokładnie wiedzieć, co mają napisać. To rzadko się udaje. A nawet, gdy się udaje, gdy już zaczniesz, często okazuje się, że piszesz o czymś innym, albo w zupełnie innym sposób.
Być osobą piszącą (bo słowo „pisarz” wciąż mnie onieśmiela) to znaleźć swój sposób pracy, znaleźć swój proces pisania.
Pisząc, jesteś jak wędkarz (to również od Stafforda): twoim zadaniem jest pojawić się nad rzeką i zarzucić wędkę. Ryba sama przypłynie. Nie musisz jej wrzucać do stawu ani założyć na haczyk.
Potrzebujesz tylko być otwartym i uważnym (by nie przegapić delikatnego ruchu spławika). Owszem, czasem nic się nie łapie. Dlatego oprócz tych dwóch rzeczy: zajęcia miejsca nad wodą (tzn. rozpoczęcia pisania) oraz uważności, konieczna jest jeszcze trzecia: gotowość na porażki.
Jeżeli mimo tego nic nie złapiesz, to nie znaczy, że się nie nadajesz.
Wróć jutro i spróbuj jeszcze raz. Nie każdy wędkarz wraca z siatką pełną ryb. Jeżeli jutro znowu się nie uda, i nie uda się przez kolejne dni, pomyśl o zmianie miejsca, w którym łowisz: pisz w inny sposób, o innej porze, w innym miejscu.