Zwolnij, żeby przyśpieszyć

Co jakiś czas prowadzę szkolenie pod tytułem  „Przyśpieszone uczenie”. Taki tytuł wybrała firma, z którą współpracuję i zdaje się, chodziło wyłącznie o marketing. Wszystko, co szybkie, błyskawiczne i pozbawione wysiłku lepiej się sprzedaje.

Ja jednak przejąłem się tym „przyśpieszeniem”. W końcu nie ma sensu uczyć się czegoś przez pięć, dziesięć lat, a potem i tak nie mieć o tym pojęcia. Ile osób przez kilka lat szkoły, miało lekcje niemieckiego czy angielskiego a wciąż nic nie potrafi? Ile osób studiuje przez kilka lat, powiedzmy psychologię, a mimo tego wciąż nie ma o niej pojęcia? Życie jest krótkie a rzeczy do nauczenia mnóstwo. Fajnie by było szybciej się uczyć.

Ale jak? Jest jedna kluczowa zasada, bez której żadne techniki nie są skuteczne.

Ta zasada mówi: Jeżeli chcesz się czegoś szybko nauczyć, zwolnij.

Tym, co sprawia, że latami coś nie chce nam wejść do głowy, że mimo kolejnych zajęć, lekcji i podręczników wciąż nie jesteśmy w czymś dobrzy, jest powierzchowność.

Możesz dziesięć razy czytać ten sam tekst, ale jeżeli będziesz to robić z rozproszoną uwagą, nic nie zrozumiesz. Co najwyżej możesz zapamiętać pewne fragmenty.

Podstawowym warunkiem szybkiego uczenia się jest głębokie, intensywne skupienie, które pozwala naprawdę wejść w temat.

Nie jesteśmy zdolni do takiego skupienia co najmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze jesteśmy niecierpliwi. Śpieszymy się, chcemy mieć naukę jak najszybciej za sobą.

– Ile jeszcze do końca tego rozdziału? Och… dziesięć kartek, nie mam tyle czasu…

W efekcie stajemy się jak owad ślizgający się na powierzchni wody. Mija chwila i dziesięć kartek jest przeczytanych, ale w głowie niewiele.

Drugi powód powierzchowności to niechęć wobec trudności. Co pewien czas trafiasz na trudne kawałki: konstrukcja, której nie rozumiesz; przykład, którego nie łapiesz; zasada, której nie możesz do końca pojąć.

– O nie! Blokada na drodze. Nie jest dobrze!

Czasem bierzesz głęboki wdech i dodajesz:

– Trudno, muszę się przez to jakoś przebić.

A czasem, nawet mimowolnie, przeskakujesz trudność tak samo, jak wtedy, gdy kogoś słuchasz i nie rozumiesz jakieś części jego wypowiedzi. Czy nie zdarza ci się kiwać głową, mówiąc „Tak, tak, rozumiem” i liczyć na to, że to nie takie ważne?

Ludzie przecież nie zawsze pozytywnie reagują na tych, którzy zadają pytania i drążą. Przynajmniej kilka razy w życiu, po serii pytań zobaczyłem wzniesione do góry oczy i pogardliwy uśmieszek. Usłyszałem:

– I tak pan tego nie zrozumie!

Nic dziwnego, że nie lubimy nie rozumieć.

Najfajniej by było, gdyby wszystko od razu było jasne, oczywiste i klarowne. Żebyśmy mogli powiedzieć „To banalne! Złapałem od razu!”

Kłopot, że nauka polega na konfrontacji z tym, czego nie rozumiemy. I nawet, jeżeli jesteś niezwykle pojętny, a lekcje są tak skonstruowane, by powolutku stopniować trudność, zawsze trafisz na moment, w którym czegoś nie łapiesz.

To, w jaki sposób wtedy zareagujesz, jest kluczowym czynnikiem, od którego zależy tempo twojej nauki.

Im więcej w tobie negatywnych reakcji na trudności, tym wolniej się uczysz.

Reakcja ludzi, którzy szybko się uczą, jest przeciwna do tej opisanej wyżej. Gdy tylko zobaczą coś, czego nie rozumieją, albo nie znają, wykrzykują z nieudawaną radością:

– O jak świetnie! Super! To jest najciekawsze! Wreszcie coś się dzieje! Wreszcie coś, z czym można się pozmagać!

Często, żeby poradzić sobie z trudnym momentem, trzeba zwolnić, cofnąć się, zatrzymać się, pozwolić by temat wsiąknął w ciebie. Pędziłeś z szybkością strony na minutę, a teraz  stop, dwadzieścia minut na stronę!

Jeżeli jesteś zbyt niecierpliwy i niechętnie nastawiony do trudności, możesz albo przeskoczyć problematyczne miejsce, albo odpuścić. Jeżeli  pójdziesz dalej, prawdopodobnie spotkasz coś jeszcze trudniejszego. Jeżeli odpuścisz, dojdziesz do wniosku (jeżeli już nie doszedłeś), że jesteś za głupi i że się nie nadajesz. Błędny wniosek, jesteś przecież tylko zbyt niecierpliwy i masz złe podejście do trudności.

Zwolnij. Daj sobie czas. Nie pędź. Nie liczy się to, jak szybko coś przejrzałeś, liczy się, jak głęboko wszedłeś w temat.

Doceń trudne fragmenty (nieznane słowa, nowe konstrukcje, skomplikowane prawa czy reguły, trudne do zapamiętania zwroty itp.). To jest właśnie najfajniejsze: te skrzypiące od wysiłku mięśnie mózgu, te naciągnięte do granic ścięgna logicznego myślenia, ten pot lejący się od kojarzenia i łączenia.

Czy to nie wspaniałe być zmęczonym, zasapanym, ale zdeterminowanym do tego, by przebić się na drugą stronę? Zwolnij i zacznij w tym smakować. Może na razie twoja radość będzie trochę udawana, ale z czasem stanie się prawdziwa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.