Młody Ernest Hemingway pisał jak dobrze naoliwiona maszyna, ale czasem nawet i on się blokował. Gdy mieszkał w Paryżu, pracował w pokoju hotelowym na najwyższym piętrze. Wbiegał na górę, rozpalał piec i siadał do pisania. Zdarzało mu się jednak, że zaczynał historię i nie wiedział jak ją rozkręcić. Tak opisuje sposób, w jaki sobie z tym radził:
Siadywałem przed ogniem i wyciskałem nad brzegiem płomieni skórki małych pomarańczy i patrzyłem, jak pryskały błękitnie. Wstawałem, wyglądałem nad dachy Paryża i myślałem „Nie martw się. Zawsze przedtem pisałeś i będziesz pisał teraz. Trzeba ci tylko napisać jedno prawdziwe zdanie. Napisz najprawdziwsze zdanie, jakie znasz”. Potem było już łatwo, bo zawsze było jakieś prawdziwe zdanie, które znałem, które widziałem lub które słyszałem od kogoś.
Blokady mogą być przeróżne – nie tylko twórcze. Mogę się zablokować, gdy mam wyjść na środek sali i coś powiedzieć; mogę się zablokować, gdy tracę zlecenie i nie wiem skąd wziąć pieniądze; mogę się zablokować, gdy nie udaje mi się zdać egzaminu.
Wszystkie blokady świata mają jedną wspólną cechę: jesteśmy przerażeni, załamani, brakuje nam nadziei i siły. W każdej blokadzie kluczowym elementem jest zaaferowanie sobą. Uwaga krąży wokół mnie samego i moich problemów. Im mocniej staram się poradzić sobie z nimi, tym stają się bardziej przytłaczające.
Jak z tego wyjść?
Pierwszy krok. Zrób przerwę w walce. Zajmij się przez chwilę czymś innym. Możesz usiąść przed ogniem i wyciskać skórki pomarańczy nad brzegiem płomienia, wpatrując się w błękitne rozbłyski. Możesz iść na spacer, wsłuchując się w śpiew ptaków i szum wiatru. Możesz zrobić herbatę i powoli ją smakować, chłonąc wszystkie aromaty. Możesz choćby wyjrzeć za okno i popatrzeć na horyzont. Przestaw swoją uwagę na bezpośrednie doznania. Na to, co dzieje się przed tobą. Słuchaj, czuj, obserwuj, oddychaj.
Drugi krok. Nie mów sobie, że będzie dobrze, ale przypomnij sobie przynajmniej jedną sytuację, w której było choćby nie najgorzej. Przecież to nie jest pierwsza trudna sytuacja w twoim życiu. Przecież dawałeś sobie radę, lepiej lub gorzej, ale wychodziłeś z tarapatów. Przecież wciąż żyjesz. Sytuacje może były inne, ale zawsze szedłeś do przodu, pójdziesz zatem i teraz.
Gdy natrafiamy na problemy, uwaga często wybiega naprzód. To naturalne, chcemy przecież jak najszybciej z tego wyjść. Warto wtedy zatrzymać się na chwilę i obejrzeć. W tym, co było można często znaleźć wiele siły i inspiracji. Trzeci krok. Hemingway mówi sobie: napisz jedno, dobre zdanie, zdanie, które gdzieś widziałeś, słyszałeś, albo które przyszło ci do głowy. Gdy je napiszesz, reszta zajmie się sobą sama. Nie obmyślaj całej strategii, nie planuj, nie rozwiązuj wszystkich problemów, jakie mogą się pojawić. Zamiast tego w skupiony, uważny sposób zrób jeden, mały, prosty krok, wiążący się z tym, co robisz.