Zacznij od tego, co wiąże się z oporem

Dwie godziny temu usiadłem za komputerem, z myślą, że czeka mnie napisanie dwóch tekstów. Przez te dwie godziny wprowadzałem poprawki w wyglądzie bloga.

Oczywiście, że mogło być gorzej. Mogłem czytać wiadomości, oglądać filmiki na youtubie albo sprawdzać Co tam panie na Facebooku?. Mimo wszystko pracowałem i moja praca przyniosło jakiś efekt.

Ale czy naprawdę musiałem to robić teraz? Gdy czeka na mnie kilka innych znacznie ważniejszych rzeczy?

Oczywiście, że nie. Problem w  tym, że to, co robiłem, było łatwe, przyjemne i pociągające.

Dwa dni temu, przeglądając swoje listy zadań do zrobienia, wziąłem kartkę i podzieliłem ją na trzy kolumny. Pierwszej kolumnie po lewej dałem tytuł Z OPOREM. Wpisałem tam zadania, w stosunku do których czułem jakąś dozę niechęci, za które nie chciało mi się wziąć. Z różnych powodów: bo trudne, nudne, żmudne, frustrujące, bo nie lubię. Często dlatego, że się ich bałem. Może nie tyle samych zadań, ile tego, że mogę sobie nie poradzić. Na przykład mój tekst nie będzie dobry. Albo oferta nie będzie dobrze skonstruowana i klient nie kupi.

Ostatnia kolumna z prawej miała tytuł Z PRZYJEMNOŚCIĄ. Są ciągle takie rzeczy, nawet zawodowe, do których się palę. Na przykład do tego, by założyć nowy blog, a w szczególności dobrać do niego jakieś fajne kolorki czy czcionki.

Środkową kolumnę poświęciłem na rzeczy,  które nie za bardzo mogły się zdecydować czy są z prawej, czy z lewej. Zatytułowałem ją Z OBOJĘTNOŚCIĄ (równie dobrze mogły mieć tytuł Letnie).

Gdy wpisałem do tych kolumn zadania, wziąłem czerwony pisak i zaznaczyłem wszystkie zadania, od których w jakiś sposób zależy mój los (Jak tego nie zrobię, będę mieć kłopoty, albo stracę jakąś ważną okazję). Takie, przy których mówię sobie: – No stary musisz!

Jak łatwo się domyślić, większość zakreślonych na czerwono zadań znalazła się w pierwszej kolumnie – Z OPOREM. Coś tam jeszcze było w kolumnie LETNIEJ. Nic nie znalazło się na ostatniej, PRZYJEMNEJ liście.

Często im bardziej na czymś nam zależy, tym ciężej się za to zabrać. W efekcie zwlekamy, odkładamy, gramy z sobą w podchody. Mówimy sobie, że przecież kiedyś te łatwiejsze, ale bardziej sexi rzeczy trzeba zrobić – no to dlaczego nie teraz?

To działa niemal jak prawo fizyki: Jeżeli nie możesz się za coś zabrać, to bardzo prawdopodobne, że zadanie jest dla ciebie ważne.

Steven Presffield, w książce „The War Of Art”, tak to ujmuje:

Jak namagnetyzowana igła unosząca się na powierzchni oleju, Opór niezawodnie wskazuje północ. Możemy używać  Oporu w roli nawigacji, pozwalając, by prowadził nas do tego działania, które musimy wykonać przed innymi. Regułą jest: im ważniejsze dla naszego rozwoju wyzwanie czy zadanie, tym większy opór odczuwamy przed jego wykonaniem.

Nie byłbym aż taki kategoryczny, czasem to, co nam się chce, może być ważne. Nie mnie jednak jest w tym wiele racji. Jeżeli chcesz się rozwijać, potrzebujesz się nauczyć robić coś dokładnie przeciwnego, niż to, na co masz ochotę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.